Bylem w wakacje w Polsce. Przed wyjazdem wgrałem poi z foto radarami dla Polski i innych państw przez które wypadło mi podróżować. Po drodze zacząłem żałować tego ze to zrobiłem a po wjechaniu do Polski bylem załamany.
O ile podróż np przez niemieckie autostrady nie obfitowała w zbyt częste komunikaty i ostrzeżenia to po wjechaniu do kraju myślałem ze zwariuje, hehe. Mnogość znaków ograniczających prędkość, ustawionych jakby wzorem ruchu konika szachowego 50,70,50,60 km/h i co chwila miły głos informujący
uwaga foto radar, uwaga atrapa, uwaga etc. Po kilkunastu kilometrach miałem dość tego i wyłączyłem dźwięk

bo i tak zagramanica nauczyła mnie stosowania sie do ograniczeń prędkości i innych znaków drogowych. Po dojechaniu do celu, nawigacja ->laptop->poi->dev->null. Wracając do domu, czyli w drodze powrotnej, było milo, cicho i bez zbędnego ostrzegania.
Kiedyś gdy mieszkałem w Polsce ułański, szarżujący styl jazdy wydawał sie norma a teraz to trauma

. Nie potrzebuje juz info o radarach, jestem wolny
