Mam problem, bo w moim otoczeniu wszyscy mają mniejsze bądź większe doświadczenie z GPSami. Odczuwam zatem brak "niezależnych" i zupełnie "zielonych" cenzorów, którzy mogliby powiedzieć: "Mimo iż nic nie wiem z tej branży, zrozumiałem w czym rzecz"
Im dalej - tym będzie gorzej. Bo jak np. "Kowalskiemu" wyjaśnić, że w aktywnej i nieco bardziej "outdoorowej" turystyce pieszej mamy autentyczną wyższość Visty nad komórką, skoro nawet doświadczeni użytkownicy systemu GPS - ale bazującej na komórce właśnie - mówią że takiej wyższości nie ma, a wręcz - dzięki mapom rastrowym - jest odwrotnie? Mit wyższości mapy rastrowej w turystyce pieszej, podobnie jak w nawigacji samochodowej mit wyższości AutoMapy ma się świetnie i naprawdę trudno z tym walczyć, zwłaszcza że rzetelny "pismak" (a za takiego chciałbym uchodzić) nie może powiedzieć iż jest zupełnie odwrotnie. Tzn. nie może powiedzieć, że raster czy AutoMapa są zupełnie do bani i nie należy tego używać
Wyważenie zalet i wad poszczególnych rozwiązań - tak aby zupełnie zielony "Kowalski" - świadomie kupił (mając wybór komórka albo Garmin) taki sprzęt, z którego naprawdę będzie miał największe zadowolenie nie jest proste.
Dodatkowym paradoksem tej sytuacji jest to, że pewne autentyczne zalety rozwiązań uniwersalnych (GPS w komórce) można stosunkowo łatwo "sprzedać" statystcznemu Kowalskiemu (cena, dostępność rastrów), podczas gdy zaawansowane cechy urządzeń dedykowanych (także tych z WindowsCE) są dostrzegane w zasadzie dopiero podczas intensywnej eksploatacji w terenie i są związane raczej z szeroko rozumianym pojęciem "komfort eksploatacji", co powoduje niemałą trudność "sprzedania" tego typu filozofii (tzn. filozofii urządzenia dedykowanego). Fakt że w sklepie komórka z mapką rastrową Compassu wygląda o niebo lepiej niż Vista z GPMapą jest dla "Kowalskiego" na tyle przekonywujący, że przekonanie go iż jednak warto kupić outdoorowca jest tak samo trudne jak przekonanie kogoś, kto zawsze jeździł z otwartym oknem, aby w końcu kupił samochód z klimatyzacją
