@Szy. Ależ my się wcale nie musimy spierać. A jak już to co najwyżej o definicję "nawiedzonego" turysty
Podobnie jak Jurek nie wyczułeś tego, co chciałem przekazać: Otóż nie każdemu i nie w każdym rodzaju "turystyki" są takie rzeczy potrzebne. Naprawdę uważasz, że po to by wejść na Wołowiec potrzebna jest jego fotka w GPSie? Tylko o to mi chodzi. O to, żeby nie doprowadzać do absurdu w lansowaniu pewnych - słusznych w innej sytuacji - idei.
Wiesz. Ludzie uważają mnie za "nawiedzonego" Garminowca. Ale
czy widziałeś kiedykolwiek, abym lansował 60CSXa czy innego Garmina do zwiedzania Paryża, Krakowa, Leska czy w w ogóle do zwiedzania czegokolwiek? Nie. Bo wiem, że tam Garmin do szczęścia nie jest potrzebny, a wręcz inne rozwiązania sprawdzą się lepiej i to pomimo iż raczej nie jestem zwolennikiem tego typu turystyki. Garmin jest dla mnie synonimem terenu sensu stricte. Tzn. gór, lasu, często wręcz bezmyślnej wędrówki z plecakiem. Czyli jest synonimem takiej turystyki jaką ja uprawiam. A ponieważ potrafię zrozumieć potrzeby innych turystów, byłbym wdzieczny i bardzo zobowiązany, gdyby inni zrozumieli moje potrzeby, a nie wmawiali mi na siłę, że oni wiedzą co jest dla mnie dobre
Oczywiście mam świadomość, że jakaś część Kowalskich zabiera w góry okulary i że woli w komórce przeczytać w którym to roku zbudowano krzyż na Tarnicy niż przeczytać to ..... na tymże krzyżu czy w papierowym przewodniku. OK. Ja to rozumiem i nie wydziwiam, że tak można. Ale czy tak trudno zrozumieć że "spora część Kowalskich" to nie wszyscy Kowalscy i że naprawdę nie wszystkich to rajcuje? Numery telefonów do pensjonatów/schronisk + kawał dobrej mapy to wszystko co mi i podejrzewam wielu innym "nawiedzonym" turystom wystarczy. Bez urazy, ale przekonywanie mnie, że zyskam coś dzięki temu, że w GPSie, w okienku wielkości znaczka pocztowego będę miał dookólną panoramę z Jasła jest tak samo głupie jak przekonywanie kogoś, że z komórką i TB zabłądzi w Krakowie.
Powtarzam, są różne rodzaje turystki i są różne potrzeby. Jedni będą się bawili w Wherigo, inni będą się bawili w robienie map wektorowych. Jedni podniecają się Toskanią inni lasami Pogórza Przemyskiego i nie ma w tym niczego nazdzwyczajnego. Ja to rozumiem, a Wy - mili koledzy?
