Oto jaki dodatek do papierowej mapy będę teraz najczęściej używał:

Jak widać zabawka bez GPSu, ale tak jak moje turystyczne Garminy, z tym co najważniejsze: z kompasem i altimetrem
(Gwoli wyjaśnienia: Zapewne kiedyś będzie podobna zabawka z GPSem. Na razie zniechęca mnie jednak zbyt krótki czas pracy tego typu wynalazków. To urządzenia bardzo dobre na jednodniową wycieczkę, słabsze na kilkudniowy wypad w góry)
Przy okazji zgrywania fotek z karty jeszcze coś. Jakiś miesiąc temu na pl.rec.gps przetoczyła się dyskusja o zmianie przepisów na Słowacji. Otóż bodaj od października 2009r nie wolno (a jak niektórzy z nas wiedzą z autopsji, policja słowacka lubi być "upierdliwa") w samochodzie wieszać niczego ograniczającego choćby w minimalnym stopniu widoczność. Żadnych breloczków przy lusterku (informacja dla bardziej religijnych: w tym obrazka Św. Krzysztofa, różańca czy choćby małego krzyżyka) o GPSie przyklejonym do szyby nie wspomnę. Również nieaktulane winiety opłat autostradowych powinny zostać usunięte z szyby.
A ponieważ z "drugiego domu" mam na Słowację przysłowiowy "rzut kamieniem" i czasami wpadam do sąsiadów - oto moja recepta na nowe przepisy:
