miecho pisze:Załączyłem Colorado ponownie ok godziny 14:40, poleżał, zdechł po ok 4 godzinach. Po załączeniu tak samo: "Zapisywanie wszystkich...", w katalogu Current tylko plik Current.gpx przeszło 2MB danych, 9932 puntów, we właściwościach śladu Upłynęło czasu: 2:47:27, przy czym tym razem "najstarszy" punkt jest z godziny 15:35. Wygląda na to, że godzina "najstarszych" danych nadpisała się "nowymi" i poszła w ... .
Niekoniecznie. Zgodnie z tym co pisał wyżej
Soko ten stary ślad może się zmaterializować... w dowolnym momencie. Na razie są dwie koncepcje co do sposobu automatycznego archiwizowania śladów:
1. Moje przypuszczenie, że ma znaczenie data śladu (czyli np. wszystkie ślady z dzisiaj będą nadpisane, ale jeśli zatrzymamy logowanie dziś i uruchomimy je ponownie jutro, to archiwum się utworzy)
2. Podana przez
Soko informacja od jednego z betatesterów Colorado, że znaczenie ma zmiana pozycji przez GPS (czyli np. jeśli zapisujesz ślad w tym samym miejscu, to stare będą "znikać", ale gdy potem przeniesiesz GPS np. kilometr dalej, to "magicznie" pojawią się archiwa, nawet jeśli wcześniej pozornie pliki zniknęły. Sęk w tym, że nie zawsze, a Garmin oczywiście nie zadbał o to, by wyjaśnić w jaki sposób to naprawdę działa (czytaj: uznał że użytkownik jest za głupi na korzystanie z tego urządzenia)
Na razie wersja "2" wydaje się być bardziej prawdopodobna
miecho pisze:
Przy wersji 2.51b też się wiesza

.
Znalazłem dwie potencjalne przyczyny zawieszeń:
1. Zaraz po powrocie GPS z serwisu wgrałem do niego zarchiwizowane wcześniej profile (trochę zmodyfikowałem ustawienia w istniejących), kilka zdjęć do tych profili oraz plik "polish.gtt" zmodyfikowany przez Frasuna
Ostatnio zrobiłem Master Reset i wywaliłem zmodyfikowane pliki (zastąpiłem je tymi, z którymi Colorado przyjechał po wymianie) Od tego czasu nie zarejestrowałem żadnych padów, choć odbiornik pracował też trochę w trybie "pusta bateria, wyłączone dźwięki i podświetlenie".
Zobaczymy co będzie dalej, ale jestem dobrej myśli.
Nie wiem czy mogły bruździć zmodyfikowane pliki profili (na poprzednim egzemplarzu działały), czy plik polish.gtt od Frasuna, czy coś jeszcze innego. Jest natomiast jeszcze jedna potencjalna przyczyna padów:
2. Wszystkie pady jakie miałem, nastąpiły w trybie dosyć intensywnego logowania - albo tryb jednosekundowy, albo "auto" ustawione na częściej.
Po master resecie odbiornik wrócił do domyślnego trybu ("auto" /częstotliwość "normalna")
Być może problem polega na zbyt intensywnym zapisie śladu i odbiornik, który ma zapisywać go co sekundę, jednocześnie normalnie nawigować i pokazywać
cały zapisany dotychczas ślad na mapie, po prostu przestaje się zwyczajnie ze wszystkim wyrabiać.
Podobne przypadłości miewał program do nawigacji "rastrowej", którego używałem do tej pory na palmtopie (chodzi o PathAway). O ile zazwyczaj był on wzorem stabilności, o tyle w sytuacji gdy ślad zaczynał przekraczać wielkość kilku tysięcy punktów, potrafił się ni stąd ni zowąd zawiesić. Zwłaszcza jeśli ślad biegł przez kilka arkuszy map (np. jazda samochodem z mapą w postaci rosyjskich 200-tek), wtedy całość robiła się powolna i niestabilna.
W przypadku Colorado również zauważyłem tego typu problemy przy długich (kilkusetkilomterowych) śladach. Jeżeli chcemy np. zapisanć ślad, to nie ma problemu w przypadku śladów zapisanych na małym obszarze (np. długi ślad, niech ma nawet kilka tysięcy punktów, ale tylko na terenie Warszawy). Po wybraniu opcji zapisu ukaże nam się początek śladu na mapie ze znacznikiem od którego punktu chcemy ślad zapisać, a potem pojawi się koniec z drugim znacznikiem, określającym punkt końcowy (można sobie zapisać tylko wybrany fragment bieżącego śladu).
Natomiast przy długich trasach (np. Warszawa - Jasło) po wybraniu opcji zapisu pojawia się nam.... pusty ekran. jeśli klikniemy enterem "na ślepo" wskazując punkt początkowy, a następnie tak samo klikniemy przy punkcie końcowym, to owszem, ślad zostanie zapisany w całości. Ale odbiornik nie jest w stanie wyświetlić kreski śladu na mapie - nie wiem czy to kwestia błędu, czy po prostu zbyt skromnych mocy obliczeniowych.
I teraz jeszcze jedna rzezcz - Colorado zarządza śladami w nieco inny sposób niż jego "bracia". Jeśli dobrze rozumiem, pozostałe odbiorniki zapisują ślad albo na kartę (
nie wyświetlając go na ekranie), albo w pamięci (wtedy mamy limit xxx punktów, zależnie od odbiornika), ale w tym drugim przypadku mamy
dodatkowy parametr określający, jak długi fragment śladu ma być wyrysowany na mapie. Colorado tego nie ma i przy śladzie zawierającym np. 8 tys. punktów, będzie pracowicie wyrysowywał wszystkie te punkty na mapie.
I jak napisałem powyżej - przy konieczności jednoczesnego częstego zapisywania kolejnych punktów, ich wyświetlenia na mapie, przesuwania po tejże mapie naszej pozycji, obracania tą mapą (kierunek na górze) i tak dalej.... odbiornik może po prostu "nie wyrabiać".
Na razie odłożyłem testy tracklogowania na rzecz sprawdzenia stabilności, więc jeszcze parę dni pojeżdżę w tym trybie który mam aktualnie - ale póki co wychodzi na to, że po operacjach które wykonałem (reset, wgranie oryginalnych plików profili, wywalenie "polskiego" pliku zmodyfikowanego przez Frasuna i "rozrzedzenie" częstotliwości stawiania punktów w trakcie logowania) poprawiło w znaczący sposób stabilność odbiornika.